Na Ziemi masaż serca wykonuje się, uciskając klatkę piersiową poszkodowanego. W stanie nieważkości to zadanie staje się niezwykle trudne: przy każdym ucisku ratownik odbija się od pacjenta i odpływa. – Konieczne jest więc szybkie i pewne zamocowanie – wyjaśnia Krzysztof Kowalczuk z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML), cytowany przez PAP.

Właśnie taki problem rozwiązuje system ARS (Atmed Restraint System), opracowany przez badaczy z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego (UJ CM) i WIML. Ma uchwyty, które stabilizują ratownika, pozwala szybko unieruchomić pacjenta, a sztywne oparcie pod plecami umożliwia uciskanie klatki piersiowej z odpowiednią siłą i na właściwą głębokość.

Zespół zbudował już osiem wersji urządzenia – kolejna ma być wykonana z włókna węglowego. W badaniu z 2025 roku z udziałem 10 ochotników, przeprowadzonym na symulatorze w wirówce szkoleniowej, system poprawił wybrane parametry resuscytacji. Wyniki przedstawiono na początku października na kongresie medycyny lotniczej i kosmicznej ICAM 2026 w Stambule.

Według dr. Arkadiusza Trzosa z UJ CM rozwiązaniem wyraźnie zainteresowała się NASA. Naukowcy złożyli też wniosek do Europejskiej Agencji Kosmicznej o loty paraboliczne, które pozwolą sprawdzić urządzenie w warunkach przypominających grawitację Księżyca. Do tej pory na projekt wydano ok. 500 tys. zł.

Przed lotem w kosmos system musi jeszcze przejść testy palności, kompatybilności elektromagnetycznej i ergonomii w mikrograwitacji. Jeśli wszystko się powiedzie, za kilka lat polskie rozwiązanie mogłoby trafić na Międzynarodową Stację Kosmiczną albo na pokład przyszłych misji księżycowych programu Artemis.